Palcem po mapie, czyli może by tak zamieszkać w Azji? Spotkanie z uczestniczką Projektu Azja

Home / Palcem po mapie, czyli może by tak zamieszkać w Azji? Spotkanie z uczestniczką Projektu Azja

Spotkanie pt. „Palcem po mapie, czyli może by tak zamieszkać w Azji?” odbyło się 16 kwietnia 2015 roku w Instytucie Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego. Oliwia Lewandowska to podróżniczka i reporterka, która w trakcie swojej wycieczki po Azji zwiedziła Tajlandię, Malezję, Kambodżę i Singapur, spędzając w każdym z tych krajów miesiąc czasu.

Ta filigranowa blondynka to studentka SGH i była Pani Prezes SKN Biznesu kadencji 2013/2014. Ma ona szczególny pociąg do zwiedzania świata i poznawania kultury. Jej ciekawość ludzi i niezłomna chęć do zadawania im pytań sprawia, że jest w stanie dojść do porozumienia z każdym – zarówno z siejącym strach profesorem ekonomii, jak i partyzanckim rysownikiem-karykaturzystą, który z ukrycia rysuje jej portret w barze. Jednak największym testem zdolności Oliwii do jednoczenia sobie ludzi była wyprawa do Azji, do której przygotowywała się od dawna, mając cały czas pod ręką większy od niej samej plecak podróżny.

Na wstępie chcąc wytłumaczyć, jak zaczęła się jej pasja, Oliwia podzieliła się z nami historią z dzieciństwa, kiedy jeszcze jako mała dziewczynka odbyła wyprawę rowerową, pokonując samotnie odległość 140 km do swojej przyjaciółki. Później pojawiły się kolejne wyjazdy, jak odbyta rok przed Projektem Azja podróż autostopem na południowe krańce Europy. Projekt Azja był jednak największym przedsięwzięciem. Nie chodziło tylko o zwiedzanie przez osiem miesięcy Dalekiego Wschodu, ale również o dowiedzenie się czegoś więcej o „localsach” i poznanie ciekawych ludzi. Strzałem w dziesiątkę okazała się organizacja i wsparcie finansowe ze strony Fundacji Polak Potrafi, co nie tylko pozwoliło spiąć budżet, ale stało się kołem napędowym dalszych działań.

Jak mówiła Oliwia, która podróżowała z Janem Zygmuntowskim: „Chcieliśmy mieszkać z ludźmi zamiast rezerwować hotele czy noclegi na własną rękę. Chcieliśmy przekonać się jak ci ludzie żyją, śpią, jakie mają relacje z sąsiadami i jak funkcjonują na co dzień”. Jak wyjaśniła, otrzymywali nocleg i wyżywienie w zamian za pracę oraz doraźną pomoc. Najczęstszymi środkami transportu były kilkuosobowe motory, którymi podróżowali po okolicznych miasteczkach. Na zdjęciach Oliwia prezentowała również tuk-tuki oraz łódki, które „płyną i w trakcie ich trasy pośpiesznie z nich wysiadasz”. Na filmach pokazywanych publiczności radziły sobie z tym nawet kobiety w szpilkach spieszące się do pracy! Dodatkowe utrudnienie stanowiły nieścisłe rozkłady jazdy wszelkich środków transportów. Jak się okazało, jedynie lokalni mieszkańcy wiedzieli, gdzie i czym można dojechać na prawidłową godzinę!

Nasz gość opowiadał również o podróżach autostopem po miastach w Tajlandii. Oliwia zauważyła pewną prawidłowość co do stanu posiadania – co drugie gospodarstwo w Tajlandii miało swojego pick-upa, a w domach choć brakowało podstawowych sprzętów użytku codziennego, niemal każdy posiadał iPhone’a.

Oliwia wspominała też Wigilię w Malezji ze Sweety – towarzyską i rozmowną Chinką. Choć nie zdążyli oni na wcześniejszy pociąg i dotarli na święto spóźnieni, podróżnicy i tak mieli szansę spożyć jedzenie, co ciekawe, typowo zachodnie! Oliwia podkreślała, że kooperacja miedzy narodami i kulturami jest tam wyjątkowo specyficzna – naród chiński z malajskim i hinduskim musi się dogadywać. Na co dzień Chińczycy nie asymilują się, pilnują swojej kultury i realizują wzorce europejskie lub amerykańskie. Przydatna informacja dla turystów – wszyscy mówią tam po angielsku, nawet w domu to właśnie tego języka się używa. Natomiast religijnie każdy mieszkaniec ma poczucie swej przynależność, np. urodzony Malajczyk będzie wyznawał islam.

W Azji nieodłącznym elementem tradycji są medytacje, które współtworzą buddyzm. Charakterystyczny jest wzajemny szacunek i życzliwość. Oliwia stwierdziła wręcz, że gości traktuje się jak lepszych ludzi od siebie, co wyraża się między innymi w gotowości spełnienia ich każdej zachcianki.

Oliwia wspomniała też o Singapurze i Kambodży, gdzie w pierwszym z nich stwierdziła, że zanika element człowieczeństwa – dla przykładu nie wolno tam pić wody w metrze ani żuć publicznie gumy. Nowoczesność, jak wynikało, prowadzi społeczeństwo do sztucznego idealizmu, a jednostki niepasujące czy wypaczone kierowane są właśnie do Malezji czy Kambodży. W tym ostatnim kraju natomiast Oliwia dostrzegła całkowite przeciwieństwo bogatego Singapuru. Państwo to pozbawione jest właściwego poziomu edukacji, systemów publicznych w postaci emerytur lub opieki zdrowotnej czy transportu miejskiego. Z wnętrza tych miejsc biła nienawiść do Pol Pota i tragedii, jaką zgotował ludności Kambodży. Jak wspomniała Oliwia, nie było jednej rodziny, która nie powiedziałaby, że stała się ofiarą tej gorzkiej karty historii. Aby nie zostawiać jednak tak smutnego obrazu, prelegentka żartowała, że mimo wielu braków, wi-fi jest elementem powszechnym i dostępnym na terenie całego kraju. Natomiast technologia stała się w Kambodży tak popularna, że mieszkańcy zachłysnęli się nią bardziej niż Europa!

Najgorsze wspomnienie? 350 km pokonane w 11 ciągu godzin pociągiem, który nie miał okien, a współpodróżnikami byli ludzie mało komunikatywni. Bilet za 9 złotych okazał się nie wart tych trudności i dyskomfortu.

Najzabawniejsze miejsce? Farma utrzymywana przez człowieka, któremu przyjezdni płacili za to, że mogli tam pracować i utrzymywać jego zwierzęta.

Ulubiona potrawa? Ciągnący ryż z mango.

Najciekawszy zwyczaj? Oddawanie czci Buddzie polega na złożeniu przy jego posągach darów w postaci otwartej puszki Fanty ze słomką w środku.

Najpopularniejsze hasło? „Rzeczy są takie, jakie są”.

Magdalena Stanisławska

Leave a Comment